Informacje » Rosja dzieli Gruzję, świat protestuje

Nie pomogły apele USA i Unii Europejskiej. Prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew, wolał posłuchać próśb swoich parlamentarzystów i przywódców separatystycznych regionów Gruzji. Uznał niepodległość Osetii Południowej i Abchazji. Zachód, w tym Polska, odpowiada: To zła decyzja, sprzeczna z międzynarodowym prawem. Miedwiediew swoją decyzję ogłosił w specjalnym telewizyjnym wystąpieniu, transmitowanym jednocześnie przez wszystkie rosyjskie państwowe stacje. Poinformował w nim, że podpisał dekrety o uznaniu niepodległości Osetii Południowej i Abchazji - dwóch zbuntowanych prowincji Gruzji. Zapewnił, że kierował się wolą obu narodów, kartą Narodów Zjednoczonych, Aktem Końcowym KBWE z 1975 roku i innymi fundamentalnymi dokumentami międzynarodowymi. To nie był łatwy wybór - tłumaczył Miedwiediew, dodając, że była to zarazem jedyna możliwość, by uchronić życie ludzi. Tibilisi liczyło na blitzkrieg. Gruzini wybrali jednak najbardziej nieludzką drogę, chcieli zdobyć terytorium kosztem unicestwienia całego narodu - wyjaśnił. Gruzińskie władze metodycznie przygotowywały się do wojny, a polityczne i materialne poparcie ze strony zewnętrznych patronów zwiększało poczucie własnej bezkarności - tłumaczył Miedwiediew. Prezydent dodał, że Rosja wykazywała się powściągliwością i cierpliwością. Wielokrotnie apelowaliśmy o powrót do stołu negocjacji. Nie odstąpiliśmy od tego stanowiska nawet po jednostronnej proklamacji niepodległości Kosowa - oznajmił gospodarz Kremla. Dzisiejsza decyzja Miedwiediewa to reakcja na wczorajszy apel rosyjskich parlamentarzystów. Posłowie i senatorowie, ściągnięci z...
« powrót
drukuj »